niedziela, 7 września 2014

Angielski w weekend (2)

Czy w tym sezonie Swansea też będzie cieszyć się
tak jak w 2011 roku? źródło: wikipedia.org
Ten weekend należy do reprezentacji, które rozpoczynają walkę o pierwsze punkty w eliminacjach Euro 2016. Premier League odpoczywa. Czas więc na podsumowanie sierpnia w najlepszej lidze świata.

Drużyna

Swansea City już w pierwszej kolejce dała prztyczka w nos dumnemu Louisowi van Gaalowi i jego Manchesterowi. Wygrała na Old Trafford 2:1, będąc drużyną zdecydowanie lepszą. Gol Ki Sung-Yuenga po akcji złożonej z 14 podań i rozpoczętej przez Łukasza Fabiańskiego był majstersztykiem i jednocześnie kwintesencją stylu prezentowanego przez drużynę Garry'ego Monka. Potem były wygrane z Burnley 1:0 i efektowny triumf nad West Bromwich Albion 3:0. Komplet zwycięstw w sierpniu zanotowała jeszcze tylko naszpikowana gwiazdami Chelsea Londyn. Wartość ekipy The Blues według portalu transfermarkt.de to 444,5 mln euro, Łabędzie są warte jedynie 99,5 mln. Różnica ta mówi wiele o potencjale obu zespołów.

O tym, jak znakomicie spisują się zawodnicy Swansea na początku kampanii 2014/2015 świadczy też liczba zawodników tej drużyny w pierwszej dwudziestce najlepszych graczy sierpnia w Premier League (według EA Sports Performance Index, czyli krótko mówiąc, wskaźnika oceniającego jakość gry danego gracza) - jest ich aż pięciu: 2. Gylfi Sigurdsson (109 pkt), 3. Nathan Dyer (100), 16. Wayne Routledge (68), 17. Ki Sung-Yueng (67), 19. Wilfried Bony (64). Tak wielu reprezentantów w tym zestawieniu ma jedynie Chelsea.

13 września na Stamford Bridge obie ekipy zagrają ze sobą. Dla Łabędzi będzie to prawdziwy test. Bukmacherzy nie wierzą, że podopieczni Monka go zdadzą i za postawioną na ich zwycięstwo złotówkę płacą od 9,3 (bet-at-home) do aż 13 złotych (Fortuna). Stawki trzeba przyznać bardzo wysokie, zważając na to, że w zeszłym sezonie Swansea udało się zdobyć niebieską twierdzę. W Pucharze Ligi było przecież 2:0. Choć strzelców goli - Michu i Danny'ego Grahama - już w Swansea nie ma, nikogo w obozie Łabędzi to nie martwi. Fabiański i spółka znają swoją wartość i wiedzą, że są w stanie sprawić niespodziankę, a to podstawa sukcesu.

Rozczarowanie

2 punkty w trzech meczach, jedynie dwa strzelone gole, do tego kompromitacja w Pucharze Ligi z trzecioligowym Milton Keynes - tego fani Czerwonych Diabłów się nie spodziewali. Manchester United pod wodzą Louisa van Gaala miał kroczyć od wygranej do wygranej. Grać i zwyciężać tak jak w sparingach. Angielska rzeczywistość okazała się jednak brutalna.

W pierwszej dwudziestce najlepszych graczy sierpnia nie ma ani jednego gracza z czerwonej części Manchesteru. Sumaryczny wynik EA Sports Performance Index daje Czerwonym Diabłom dopiero 16. miejsce (choć drużyna zajmuje 14. lokatę w tabeli). Dane te dowodzą, że zespół nie funkcjonuje jak należy.

Van Gaal apeluje o czas i uspokaja. Kibice Manchesteru United nie mogą jednak pozbyć się wrażenia déjà vu, duch Davida Moyesa nadal krąży nad Old Trafford. Klub wydał latem prawie 200 mln euro na transfery. Większość z nich wygląda na niezbyt przemyślane. Bo jak inaczej wytłumaczyć sprowadzenie trzech lewych obrońców - Luke'a Shawa, Daleya Blinda (może grać też jako defensywny pomocnik) i Marcosa Rojo - a żadnego stopera z prawdziwego zdarzenia (choć Rojo według Van Gaala to stoper właśnie)?

Do tego ściągnięcie za kosmiczną kwotę 75 mln euro Ángela di Marii (o co najmniej 25 mln zawyżona kwota). Ok, Argentyńczyk jest w świetnej formie, ale czy zbawi United, zwłaszcza że drużyna potrzebowała wzmocnień zupełnie na innych pozycjach. Pozbycie się dwóch solidnych rezerwowych Danny'ego Welbecka i Javiera Hernandeza, także nie wydaje się rozsądnym ruchem. Obaj godzili się z rolami tych drugich i nie wszczynali z tego powodu konfliktów. Czy Radamel Falcao na ich miejscu również będzie się zachowywał tak jak oni? Wątpię. Kolumbijczyk siedzenia na ławce sobie nie wyobraża. A jeśli tam trafi, co wcale nie jest niemożliwe, może zacząć się buntować.

Atak Falcao - Robin Van Persie - Wayne Rooney na papierze wygląda zabójczo. Wydaje mi się jednak, że tercet ten nie będzie w stanie dobrze współpracować. Każdy z nich to gwiazda pierwszego formatu, każdy chce błyszczeć, strzelać gole i być tym najważniejszym. Czy zatem jest w stanie przestawić się na grę bardziej zespołową? Co więcej, jeśli van Gaal postanowi posadzić któregokolwiek na ławce, zaraz zaczną się protesty, co może zniszczyć dobrą atmosferę w drużynie - jeśli takowa w ogóle tam istnieje. W zespole brakuje też solidnych zmienników z przodu. W razie kontuzji czy zawieszenia za kartki, będą musieli więc grać juniorzy.

W styczniu Manchester ma sprowadzić kolejne gwiazdy. Mats Hummels i Arturo Vidal są ponoć prawie zaklepani. Coraz głośniej mówi się też o powrocie Cristiano Ronaldo i odejściu Juana Maty, który według niektórych dziennikarzy nie za bardzo pasuje do koncepcji van Gaala. Czy budowana w ten chaotyczny sposób ekipa ma szansę w miarę szybko stać się drużyną na miarę potencjału tworzących ją graczy? Wątpię.

Piłkarz

Diego COSTA. 4 gole przy zaledwie 7 strzałach - właśnie takiego snajpera potrzebowała Chelsea. To że Hiszpan z Brazylijskim paszportem będzie pasował do drużyny The Blues i Premier League, było pewne. Costa zaaklimatyzował się jednak w Anglii wyjątkowo szybko. Ma wszystko, co ceni Mourinho - dużą siłę, niezłą technikę, zadziorność, mocny charakter i boiskowy spryt. Może nie zostanie gwiazdą na miarę Luisa Suareza, ale powinien trafiać do siatki równie często co Urugwajczyk.

Jedenastka

Łukasz FABIAŃSKI (Swansea City). Może trochę na wyrost, bo Thibaut Curtois i Hugo Lloris bronili równie pewnie. Polak puścił jednak tylko jednego gola, podczas Francuz trzy, a Belg cztery. Polak grał pewnie zarówno na linii, jak i na przedpolu - co nigdy nie było jego najmocniejszą stroną. Transfer do Swansea znakomicie mu zrobił. Fabiański w formie to dobra wiadomość dla Adama Nawałki i reprezentacji.

Branislav IVANOVIĆ (Chelsea Londyn). Każdy trener chciałby mieć takiego prawego obrońcę. Serb gra bowiem równie dobrze w defensywie, jak i ofensywie, co jest niezwykle rzadkie u graczy na jego pozycji. W sierpniu imponował zwłaszcza w ofensywie. Strzelał na bramkę równie często co Diego Costa i dwukrotnie pokonał bramkarza rywali. Pod okiem Jose Mourinho rozwija się w niesamowitym tempie.

Ashley WILLIAMS (Swansea City). Kapitan Łabędzi znalazł się w mojej jedenastce jako reprezentant całej linii obronnej walijskiej drużyny, która w sierpniu straciła tylko jednego gola. Williams oprócz siły i skuteczności w powietrzu znakomicie się też ustawia. Na Old Trafford nie pozwolił rozwinąć skrzydeł samego Wayne'owi Rooneyowi.

Ryan SHAWCROSS (Stoke City). Średnia sierpniowa nota 26-letniego Anglika według whoscored.com to 8,18. Gol, prawie trzy odbiory i cztery wygrane pojedynki główkowe na mecz oraz 76,8-procentowa celność podań potwierdzają, że w sierpniu Shawcross grał tak, jak rzadko kiedy wcześniej. Nie przez przypadek został dwukrotnie wybrany piłkarzem meczu.

Eric DIER (Tottenham). Kosztował Koguty zaledwie 5 mln euro. Miał być rezerwowym, a w pierwszych trzech meczach zagrał po 90 minut, strzelił dwa gole (w tym jednego na wagę wygranej z West Hamem), do tego miał prawie cztery odbiory na mecz. Słabiej wypadł w starciu z Liverpoolem, podobnie jak i cały Tottenham. Dier to jedna z największych niespodzianek sierpnia.

Raheem STERLING (Liverpool FC). Podczas mundialu był chyba najlepszym angielskim piłkarzem. Początek sezonu 2014/2015 również ma znakomity. Wydaje się być jeszcze lepszy niż ostatnio - szybszy, sprawniej kiwający i pewniejszy siebie. Dwa gole i asysta, dziewięć udanych dryblingów i siedem kluczowych podań to sierpniowe statystyki 19-latka. W Polsce piłkarz w jego wieku jest uważany za potencjalny talent, którego trzeba oszczędzać i broń Boże nie pozwalać mu grać w każdym meczu. W Anglii Sterling gra zawsze, kiedy jest zdrowy, do tego odgrywa ważną rolę w pierwszej reprezentacji. Dodatkowy komentarz jest chyba zbędny.

Gylfi SIGURDSSON (Swansea City). Według EA Sports Performance Index lepiej w sierpniu grał tylko Diego Costa. Islandczyk po powrocie do Swansea z Tottenhamu odzyskał radość z gry w piłkę. Gol i cztery asysty w trzech meczach mówią same za siebie. Do tego prawie 87-procentowa skuteczność podań. Islandczyk sierpień miał imponujący, a może grać jeszcze lepiej.

Morgan SCHNEIDERLIN (Southampton FC). Ostatnia z gwiazd drużyny, która momentami zachwycała grą w poprzednim sezonie. W tym Francuz musi w pojedynkę ciągnąć southamptoński wózek. Mistrz odbiorów do swojego repertuaru w kampanii 2014/2015 dołączył lepszą skuteczność. W trzech kolejkach trafiał do siatki już dwukrotnie, tyle samo co w całych poprzednich rozgrywkach.

Eden HAZARD (Chelsea Londyn). Podobnie jak Williams znalazł się w jedenastce za zasługi całej drużyny. Belg w Londynie gra o wiele lepiej niż w reprezentacji. W stroju Chelsea jest szybszy, bardziej błyskotliwy i zdeterminowany. W kadrze jakby brakowało mu motywacji. Nie zdziwię się, jak wkrótce ogłosi, że... rezygnuje z gry w narodowych barwach.

Nathan DYER (Swansea City). W całym poprzednim sezonie strzelił sześć goli, w trzech meczach kampanii 2014/2015 - już trzy. Motor napędowy imponującej formą w sierpniu ekipy Garry'ego Monka. Chyba nigdy w swojej karierze nie prezentował się lepiej.

Diego COSTA (Chelsea Londyn). Patrz piłkarz sierpnia.



1 komentarz:

  1. jedenastka dobra, jedyną zmianę jaką bym zrobił to Fabregas za Hazarda, moim zdaniem Hiszpan na razie robił większą różnicę w Chelsea, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń