niedziela, 21 sierpnia 2016

Legia w depresji. Terapia wstrząsowa pilnie potrzebna

Legia pod wodzą Besnika Hasiego zmierza w złą stronę.
Czas coś z tym zrobić. Pytanie co?
źródło: wikipedia.org, autor: Rubber Dragon

"Kilku piłkarzy nie może grać już w tej drużynie". "Wyglądało to dzisiaj tak, jakby nie wszyscy zawodnicy chcieli wygrać mecz. Niektórzy sprawiali wrażenie, że nie zależy im na Legii". Te dwa cytaty padły po przegranym przez mistrza Polski w fatalnym stylu meczu z Arką 1:3. Pierwsze słowa wypowiedział prezes Legii, Bogusław Leśnodorski, drugie - jej trener, Besnik Hasi. Obaj mają rację, diagnoza jest słuszna. Pytanie, jak ten problem rozwiązać?

Kapitan najsłabszym ogniwem

Przed tygodniem, po kompromitującym 0:1 z Górnikiem Łęczna, dosadny komentarz na temat formy Legii wygłosił Arkadiusz Malarz, jej najlepszy w ostatnich miesiącach piłkarz. Reprymenda poskutkowała na chwilę. Zespół z Warszawy stanął na wysokości zadania i w Dublinie wygrał 2:0 z Dundalk FC, mocno otwierając bramę do upragnionej fazy grupowej Champions League. Kibice mieli nadzieję, że od tej pory będzie już tylko lepiej i również w lidze drużyna zacznie wygrywać. Pierwszą oznaką, że niekoniecznie tak musi być, był skład Legii na mecz z Arką, a zwłaszcza ustawienie 1-3-5-2. Legia nie grała tak od czasów Dragomira Okuki!

Gdynianie nie zamierzali dawać jej z tego powodu forów i szybko taktyczny chaos gospodarzy wykorzystali. Zatrważająca była zwłaszcza postawa Jakuba Rzeźniczaka. Jeszcze nie tak dawno lider defensywy Legii, obecnie jest jej najsłabszym punktem. W sobotę z Arką prezentował się znacznie gorzej od 19-letniego Mateusza Wieteski. W efekcie już w przerwie opuścił murawę. Z pewnością to m.in. o nim mówił Bogusław Leśnodorski. Kapitan drużyny jest jej najsłabszym graczem - takie sytuacje tylko w Legii! Rzeźniczak ma poważny problem. Z jednej strony, by odzyskać pewność siebie, musi grać. Z drugiej, grać nie może, bo jest w fatalnej formie. Besnik Hasi musi przeprowadzić z nim męską rozmowę, podbudować go trochę, sprawić, by znów uwierzył w siebie. Wtedy takie błędy jak z Arką czy Górnikiem Łęczna może będą mu się przytrafiały rzadziej.

Bułgarski niewypał

Drugim pewniakiem do odstrzału jest Michaił Aleksandrov. Bułgar nawet nie udaje, że mu zależy na grze w Legii. Kiedy jest na murawie, głównie truchta, rzadko pokazuje się kolegom. Do tego nie potrafi wygrać żadnego pojedynku, a 90% jego dośrodkowań trafia w nogi obrońcy. Pomysł Hasiego, by w meczu z Arką wystawić go jako wahadłowego w systemie 1-3-5-2, wyglądał jak głupi żart. Nie wiem tylko, kto miał się z niego śmiać. Bilans Aleksandrova w Legii to 25 spotkań (1258 minut gry), jeden gol (piękna główka w meczu pierwszej kolejki tego sezonu z Jagiellonią) i dwie asysty. Wierzę, że Bułgar... go nie poprawi. Lepiej rozwiązać z nim umowę teraz i zapłacić odszkodowanie, niż dawać mu co miesiąc pensje za obowiązki, które wykonuje gorzej niż źle.

Postój Stojana

Leśnodorski i Hasi, wypowiadając gorzkie słowa o postawie niektórych zawodników, mieli też z pewnością na myśli Stojana Vranjesa. Sprowadzony do Legii z Lechii Gdańsk za 300 tysięcy euro piłkarz miał zwiększyć konkurencję w pomocy warszawskiego zespołu, dodać mu zadziorności, charyzmy. Dziś Chorwat, podobnie jak Rzeźniczak, jest cieniem samego siebie. Najgorsze jest wcale nie to, że mu nie wychodzi, ale że nie chce mu się biegać, walczyć, starać się. Po stracie piłki Stojan nie goni rywala, który mu ją zabrał, tylko spokojnie w spacerowym tempie zmierza na własną połowę. Z kolei podczas stałych fragmentów gry przed bramką Arkadiusza Malarza prawie zawsze gubi krycie - przykład: trzeci gol dla Arki w sobotnim meczu. Zdecydowanie lepiej byłoby dać szansę w pierwszym zespole Rafałowi Makowskiemu, wypożyczonemu ostatecznie do Pogoni Siedlce, niż trzymać w nim na siłę zupełnie bezproduktywnego Vranjesa. Chorwat to kolejny kandydat do wyrzucenia z Legii.

Co z tym Hämäläinenem?

Ludzie związani z warszawskim klubem zastanawiają się, w czym tkwi problem Kaspra Hämäläinena. Choć Fin statystyk wcale tak fatalnych nie ma - 5 goli i asysta w 21 meczach, nikt w Legii nie ma wątpliwości, że gra o wiele poniżej oczekiwań i swoich możliwości. Gdy przebywa na boisku, przez większą część meczu jest praktycznie niewidoczny. Z reguły ożywia się tuż po przerwie, po reprymendzie od trenera w szatni, ale tylko na chwilę. Dziś jest zaledwie marną kopią siebie samego z Lecha. Zdarzają mu się co prawda przebłyski "geniuszu", podczas których widać, że ma wysokie umiejętności - dobrą technikę, niezły przegląd pola, silny strzał, lecz na tyle rzadko, że mało kto o nich pamięta. Ekslechita wygląda na zmęczonego, źle przygotowanego fizycznie. Może właśnie to w połączeniu z rosnącą presję jest powodem jego niemocy. Z Hämäläinena na razie Legia nie powinna rezygnować, mimo że on robi dużo, by tak się właśnie stało. Czyżby powietrze w stolicy aż tak mu nie służyło?

Transferowe osłabienia

Ostatnie zakupy Legii na razie wydają się nietrafione. Thibault Moulin zaczął dobrze, ale z meczu na mecz gra gorzej. Steeven Langil jest tylko trochę lepszą wersją Jakuba Koseckiego. W Lidze Mistrzów, kiedy ekipa Hasiego będzie grała z kontry, się przyda - jest bowiem niezwykle szybki. W lidze jednak, w ataku pozycyjnym, może być bezwartościowy. Maciej Dąbrowski to niezły stoper, ale tylko w polskich ligowych realiach. Na europejskie puchary jest za wolny, za mało mobilny. Vadis Odjidja-Ofoe gdy trochę schudnie i nadrobi zaległości treningowe, może stać się dyrygentem drużyny, o ile będzie mu się chciało, a to wcale nie jest pewne. Nieprzypadkowo bowiem jego przygoda z Norwich City skończyła się porażką. Gdy z klubu odejdą Nemanja Nikolić i Michał Pazdan, konieczne będą kolejne wzmocnienia. Jednym z nich może być 25-letni reprezentant Rumunii, napastnik Denis Alibec z Astry Giurgiu. Mam jednak nadzieję, że perspektywa gry w Lidze Mistrzów i możliwość promocji na największych europejskich salonach sprawi, że zarówno Węgier, jak i Polak w Warszawie zostaną przynajmniej do stycznia.

Czas na radykalne działania

Legii potrzebny jest wstrząs. Stanisław Czerczesow na dzień dobry odsunął od pierwszego zespołu Aleksandara Prijovicia. Piłkarze byli zaskoczeni, kibice i właściciele klubu też, ale Rosjanin wiedział, co robi. Za jego czasów Legia co prawda także grą nie zachwycała, ale jednego nie można jej było odmówić - woli walki i biegania od pierwszej do ostatniej minuty meczu. Hasi zaczął relacje z drużyną fatalnie i do tej pory nie zrobił nic, by je poprawić. Co więcej, publicznie gani swoich podopiecznych, całą winę za złe wyniki spychając na nich. Gołym okiem widać, że między zawodnikami a trenerem chemii nie ma. Sytuację może naprawić awans do fazy grupowej Champions League, ale nie musi. Piłkarze bowiem wiedzą, że nie wywalczyli go dzięki swojej świetnej grze, tylko dzięki szczęściu i słabości rywali. Nie tylko zawodnicy więc, ale także Besnik Hasi muszą się obudzić. Albańczyk, jeśli chce nadal prowadzić drużynę, powinien zmodyfikować swoje metody, dostosować je do stołecznych realiów i przestać traktować graczy jak nieudaczników. Są słabi - to fakt - ale on jest od tego, by podczas meczów o tym zapominali. Henningowi Bergowi przez kilka miesięcy to się udawało. Jeśli Hasi szybko nie nauczy się tej sztuki, nadchodząca jesień będzie jego pierwszą i ostatnią w Legii.

Najbardziej paradoksalne w sytuacji, w której znajduje się teraz zespół z Warszawy, jest to, że za kilkadziesiąt godzin może awansować do fazy zasadniczej Ligi Mistrzów. Czyli osiągnąć sukces, na jaki polski klub czeka od 20 lat. Jeśli we wtorek podczas rewanżu z Dundalk nie zdarzy się katastrofa, w czwartek przedstawiciele Legii będą obecni w Monako na ceremonii losowania grup Champions League. Nie będzie to oczywiście zasługa ani piłkarzy, ani trenera, tylko fortuny, która w tym roku była szczególnie łaskawa dla legionistów. Trzeba jednak przyznać, że szefowie Legii trochę szczęściu pomogli. To oni przecież wynegocjowali kontrakt sponsorski z firmą, której nazwa raczej z pechem się nie kojarzy...

poniedziałek, 15 sierpnia 2016

Giełda transferowa - notowanie 2.

Najgłośniejszy transfer ostatnich lat stał się faktem - Paul Pogba za 105 mln euro przeszedł z Juventusu Turyn do Manchesteru United. Czy Francuz jest aż tyle wart? Nie, ale w Premier League z kasą się nie liczą i regularnie przepłacają. Najsilniejsze kluby z innych lig, nie chcąc stracić dystansu do Wyspiarzy, siłą rzeczy również muszą brać udział w tym chorym wyścigu. Efekt - transfer Gonzalo Higuaina z Napoli do Juventusu za 90 mln euro. Na tle tych dwóch transakcji reszta wygląda blado, co nie oznacza, że z rynku wieje nudą. Niżej znajdziecie podsumowanie najciekawszych zakupów dokonanych przez kluby Premiership, Primera Division, Serie A i Bundesligi między 17 lipca a 15 sierpnia.

Premier League

The Citizens tego lata wydali już na nowych piłkarzy ponad 160 mln euro i wcale nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa. Zakup Johna Stonesa powinien wzmocnić zarówno całą defensywę zespołu, jak i konkurencję między graczami tej formacji. 55,6 mln euro wydane na dobrego stopera można jeszcze jakoś uzasadnić - Manchester City miał bowiem w poprzednim sezonie problemy w obronie, ale już pół setki przeznaczone na gracza, który nie zagrał nawet 50 meczów w Bundeslidze, to już spore przegięcie. Jakie szanse ma Leroy Sané na regularną grę w błękitnej koszulce? Niewielkie. Takie same jak nasz Bartosz Kapustka, który będzie uczył się angielskiego futbolu pod okiem Marcina Wasilewskiego w Leicester.

Arsenal miał być tego lata wyjątkowo aktywny na rynku transferowym, tak przynajmniej zapowiadał pod koniec czerwca Arsene Wenger. Jest jednak jak zwykle ospały i nieudolny. W efekcie do tej pory nikogo znaczącego poza Granitem Xhaką nie sprowadził, a zwłaszcza defensywa prosi się o solidne wzmocnienia.

Poważnie zmieniona do nowego sezonu przystępuje Swansea, który straciła dwa kluczowe elementy - defensywny w postaci kapitana Ashleya Williamsa, i ofensywny w osobie André Ayew, który postanowił zostać częścią ciekawego projektu, który kształtuje się pod szyldem West Hamu. Lukę powstałą po ich odejściu spróbują wypełnić stoper Mike van der Hoorn i ofensywny zaciąg z Hiszpanii - Fernando Llorente oraz Borja Bastón. Wracając do Ayew - Ghańczyk był bohaterem najdroższego transferu w dziejach Młotów.

Na ciekawy zakup zdecydował się Liverpool. Georginio Wijnaldum kosztował sporo, ale powinien idealnie odnaleźć się w szalonej paczce Jürgena Kloppa. Pierwszy mecz The Reds z Arsenalem na Emirates Stadium pokazuje, że aklimatyzacja Holendra w drużynie z Anfield przebiega zgodnie z planem. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że już się zakończyła.

Paul Pogba (Juventus Turyn - Manchester United, 105 mln euro)
Bartosz Kapustka (Cracovia - Leicester City, 9 mln euro)
John Stones (Everton FC - Manchester City, 55,6 mln euro)
Leroy Sané (Schalke 04 Gelsenkirchen - Manchester City, 50 mln euro)
Jérémy Pied (OGC Nice - Southampton FC, bez odstępnego)
André Ayew (Swansea City - West Ham United, 24,1 mln euro)
James Chester (West Browmich Albion - Aston Villa Birmingham, 9 mln euro)
Georginio Wijnaldum (Newcastle United - Liverpool FC, 27,5 mln euro)
Joe Allen (Liverpool FC - Stoke City, 15,5 mln euro)
Ashley Williams (Swansea City - Everton FC, 14 mln euro)
Idrissa Gueye (Aston Villa Birmingham - Everton FC, 8,5 mln euro)
Borja Bastón (Eibar/Atlético Madryt - Swansea City, 18 mln euro)
Fernando Llorente (Sevilla FC - Swansea City, 5,9 mln euro)
Mike van der Hoorn (Ajax Amsterdam - Swansea City, 2,5 mln euro)
Christian Kabasele (Genk - Watford FC, 6,95 mln euro)
Brice Dja Djédjé (Olympique Marsylia - Watford FC, 3,6 mln euro)
Matt Phillips (QPR - West Bromwich Albion, 6,5 mln euro)
Steve Mandanda (Olympique Marsylia - Crystal Palace, bez odstępnego)
Patrick McNair (Manchester United - Sunderland AFC, 5,25 mln euro)
Adnan Januzaj (Manchester United - Sunderland AFC, wypożyczenie)
Papy Djilobodji (Chelsea FC - Sunderland AFC, 9,5 mln euro)
Steven Defour (RSC Anderlecht - Burnley FC, 8,5 mln euro)
Johann Berg Gudmundsson (Charlton Athletic - Burnley FC, 3 mln euro)
Álvaro Negredo (Valencia CF - Middlesbrough FC, wypożyczenie)
Brad Guzan (Aston Villa Birmingham - Middlesbrough FC, 3 mln euro)
Alex Pritchard (Tottenham Hotspur - Norwich City, 9,4 mln euro) 

La Liga

Real Madryt, poza ściągnięciem z powrotem Alvaro Moraty, na razie jest mało aktywny na rynku. Czyżby szykował jakąś transferową bombę? Takich tego lata unika za to FC Barcelona. Blaugrana jednak solidnie wzmacnia poszczególne formacje. André Gomes może wirtuozem w starym barcelońskim stylu nie jest, ale łączy cechy człowieka od czarnej roboty z nutką piłkarskiej magii - do Dumy Katalonii w wersji Luisa Enrique się więc nadaje.

W Hiszpanii spróbują odbudować swoje kariery Alexandre Pato, który wybrał Villarreal, i Kevin-Prince Boateng, nowy gracz Las Palmas. Temu pierwszemu może się udać, drugiemu zaś - raczej nie. W Mediolanie Ghańczykowi nie chciało się trenować, więc czy inaczej będzie w dużo bardziej urokliwym zakątku świata, jakim bez wątpienia są Wyspy Kanaryjskie? Nowymi w załodze Żółtej Łodzi Podwodnej są także Roberto Soriano i Nicola Sansone, którzy do tej pory na chleb zarabiali w Italii. Obaj zostali sprowadzeni raczej z myślą o zwiększeniu rywalizacji w pomocy. Raczej trudno oczekiwać, że któryś z nich w nowym sezonie La Ligi będzie grał pierwsze skrzypce w ekipie trenera Frana Escriby.

Dwóch kolejnych ciekawych wzmocnień dokonał Espanyol Barcelona. Tym razem kontrakty z Papużkami podpisali Javi Fuego i Martin Demichelis. Pierwszy ma 32, drugi 35 lat - doświadczenia im więc nie brakuje. Ciekawe, jak będzie z siłami.

Napastnikami wymieniły się Atlético i Sevilla. Los Colchoneros są biedniejsi o 35 mln euro, ale mają superuniwersalnego snajpera Kevina Gameiro. Klub z Andaluzji zaś stał się bogatszy finansowo, ale biedniejszy sportowo, bo Luciano Vietto w Hiszpanii na razie nie potwierdza wielkiego talentu, który ponoć posiada. W Sevilli o miejsce w pierwszym składzie Argentyńczyk będzie miał nieco łatwiej niż w Madrycie, co nie oznacza, że dostanie je za darmo. Jeśli będzie równie nieskuteczny jak w Atlético, szybko do składu wskoczy sprowadzony z Tuluzy Wissam Ben Yedder. Francuz w każdym z czterech poprzednich sezonów Ligue 1 strzelał 14 goli lub więcej. Dobrze wie więc, jak to się robi, w odróżnieniu od Vietto.

André Gomes (Valencia CF - FC Barcelona, 35 mln euro)
Kevin Gameiro (Sevilla FC - Atlético Madryt, 32 mln euro)
Diogo Jota (Pacos Ferreira - Atlético Madryt, 7,2 mln euro)
Roberto Soriano (Sampdoria Genua - Villarreal CF, 14,1 mln euro)
Nicola Sansone (US Sassuolo - Villarreal CF, 13 mln euro)
Alexandre Pato (Corinthians - Villarreal CF, 3 mln euro)
Aissa Mandi (Stade Reims - Real Betis, 4 mln euro)
Roman Zozulya (Dnipro Dniepropietrowsk - Real Betis, bez odstępnego)
Wissam Ben Yedder (Toulouse FC - Sevilla FC, 9 mln euro)
Luciano Vietto (Atlético Madryt - Sevilla FC, wypożyczenie)
Daniel Torres (Indepediente Medellin - Deportivo Alavés, 3,18 mln euro)
Carl Medjani (Levante UD - CD Leganés, bez odstępnego)
Javi Fuego (Valencia CF - Espanyol Barcelona, 3 mln euro)
Martin Demichelis (Manchester City - Espanyol Barcelona, bez odstępnego)
José Angulo (Indepediente del Valle - Granada CF, 4,03 mln euro)
Guillermo Ochoa (Málaga CF - Granada CF, wypożyczenie)
Florian Lejeune (Manchester City - SD Eibar, 1,5 mln euro)
Pedro León (Getafe CF - SD Eibar, bez odstępnego)
Pione Sisto (FC Midtjyland - Celta Vigo, 6 mln euro)
Fernando Amorebieta (Fulham FC - Sporting Gijón, 0,3 mln euro)
Emre Çolak (Galatasaray Stambuł - Deportivo La Coruña, bez odstępnego)
Florin Andone (Córdoba CF - Deportivo La Coruña, 4 mln euro)
Willian José (CD Maldonado - Real Sociedad, 6 mln euro)
Zdravko Kuzmanović (FC Basel - Málaga FC, wypożyczenie)
Sandro Ramirez (FC Barcelona - Málaga FC, bez odstępnego)
Martin Montoya (FC Barcelona - Valencia CF, bez odstępnego)
Álvaro Medrán (Real Madryt - Valencia CF, 1,5 mln euro)
Kevin-Prince Boateng (AC Milan - UD Las Palmas, bez odstępnego)

Bundesliga

Borussia Dortmund tego lata wydała na nowych piłkarzy już 110 mln euro - to rekord Bundesligi. Pozyskani ostatnio Schürrle i Götze w swoich poprzednich klubach, Wolfsburgu i Bayernie, raczej rozczarowywali. W zespole Thomasa Tuchela mają odzyskać dawny wigor. Ten drugi będzie miał znacznie trudniej, gdyż kibice są przeciwko niemu. Trudno się im jednak dziwić, w 2013 roku piłkarz zdradził bowiem zarówno ich, jak i klub, przechodząc do znienawidzonego rywala. BVB zrobiła jednak na nim dobry interes. Trzy lata temu sprzedała go za 37 mln, a teraz odkupiła za 22. Jeśli strzelec jedynego gola w finale Mistrzostw Świata 2014 odbuduje formę w Dortmundzie, za sezon, dwa może zostać sprzedany do zespołu z Premier League nawet za 50 mln euro - ma przecież dopiero 24 lata i nieprzeciętne umiejętności.

Na wzrost wartości i odsprzedanie z dużym zyskiem liczą też szefowie Herthy Berlin w przypadku sprowadzonego z Legii Ondreja Dudy. Słowak kosztował 4,2 mln euro, ale rok, dwa dobrej gry w Bundeslidze mogą podwoić, a nawet potroić jego cenę. Podobne plany mają Hamburger SV i SC Freiburg względem odpowiednio Alena Halilovicia i Çağlara Söyüncü.

Max Kruse po nieudanej próbie podbicia Wolfsburga spróbuje przywrócić swojemu nazwisku prestiż, strzelając gole dla Werderu Brema. Kuba Błaszczykowski nie miał po drodze z Thomasem Tuchelem, z Dieterem Heckingiem powinien dogadywać się lepiej. Forma reprezentanta Polski w sparingach pokazuje, że może być ważnym ogniem Wilków w sezonie 2016/2017. O podobną pozycję w drużynie będzie musiał się mocno postarać Rafał Gikiewicz, nowy golkiper Freiburga. Na razie wszystko wskazuje na to, że były bramkarz Eintrachtu Brunszwik będzie tylko rezerwowym.

Najdroższego transferu w swoich dziejach dokonał HSV, który pozyskał za 14 mln euro skrzydłowego VfB Stuttgart, Filipa Kosticia. Die Rothosen wygrali walkę o utalentowanego Serba z VfL Wolfsburg i liczą, że z nim w składzie utrzymanie zapewnią sobie znacznie wcześniej niż na kolejkę, dwie przed końcem sezonu.

André Schürrle (VfL Wolfsburg - Borussia Dortmund, 30 mln euro)
Mario Götze (Bayern Monachium - Borussia Dortmund, 22 mln euro)
Coke (Sevilla FC - Schalke 04 Gelsenkirchen, 4 mln euro)
Abdul Rahman Baba (Chelsea FC - Schalke 04 Gelsenkirchen, wypożyczenie)
José Rodríguez  (Galatasaray Stambuł - 1. FSV Mainz, 2,15 mln euro)
Ondrej Duda (Legia Warszawa - Hertha Berlin, 4,2 mln euro)
Jakub Błaszczykowski (Borussia Dortmund - VfL Wolfsburg, 5 mln euro)
Max Kruse (VfL Wolfsburg - Werder Brema, 7,5 mln euro)
Lamine Sané (Girondin Bordeaux - Werder Brema, bez odstępnego)
Sehrou Guirassy (LOSC Lille - 1. FC Köln, 3,8 mln euro)
Filip Kostić (VfB Stuttgart - HSV, 14 mln euro)
Alen Halilović (FC Barcelona - HSV, 5 mln euro)
Bobby Wood (Union Berlin - HSV, 3,5 mln euro)
Florent Hadergjonaj (Young Boys - 1. FC Ingolstadt, 2 mln euro)
Antonio Colak (TSG Hoffenheim - SV Darmstadt, wypożyczenie)
Omar Mascarell (Real Madryt - Eintracht Frankfurt, 1 mln euro)
Jesus Vallejo (Real Madryt - Eintracht Frankfurt, wypożyczenie) 
Branimir Hrgota (Borussia Mönchengladbach - Eintracht Frankfurt, bez odstępnego)
Guillermo Varela (Manchester United - Eintracht Frankfurt, wypożyczenie)
Michael Hector (Chelsea Londyn - Eintracht Frankfurt, wypożyczenie)
Çağlar Söyüncü (Altinordu SK - SC Freiburg, 2,5 mln euro)
Rafał Gikiewicz (Eintracht Brunszwik - SC Freiburg, 1 mln euro)
Janik Haberer (TSG Hoffenheim - SC Freiburg, 2 mln euro)

Serie A

Wicemistrz Włoch zarobił fortunę na Higuainie i połowę tej kwoty przeznaczył na transfery Polaków. Arkadiusz Milik ma zastąpić Argentyńczyka w ataku Azzurrich i jeśli nie strzeli 15-20 goli w sezonie, za rok albo będzie musiał odejść, albo zyska konkurenta z głośnym nazwiskiem do gry w ataku. Piotr Zieliński bardzo dobrze zna Maurizio Sarriego. To ten trener pozwolił mu zaistnieć w Serie A i bardzo go ceni, czego najlepszym dowodem jest ściągnięcie Polaka do Neapolu.

Polscy kibice z uwagą będą też śledzić występy Karola Linettego, który podpisał pięcioletni kontrakt z Sampdorią Genua. Wejście do drużyny ekslechita miał bardzo dobre i jeśli wykorzysta szanse, jakie dostanie na początku sezonu, może na stałe wywalczyć sobie miejsce w pierwszym składzie.

Juventus tego lata na zakupy wydał już prawie 160 mln euro. 90 mln za Higuaina jest kwotą zawyżoną co najmniej dwukrotnie. Mnie bardziej zastanawia jednak drugi z dokonanych ostatnio przez Starą Damę transferów. Marko Pjaca ma 21 lat, jest skrzydłowym z 11 występami w reprezentacji Chorwacji i najdroższym piłkarzem w historii ligi tego kraju. Jeśli mistrz Włoch płaci za kogoś 23 mln euro, to nie po to, by trzymać go na ławce rezerwowych. Czyżby zatem Pjaca szykowany był do regularnej gry na skrzydle?

W Interze Mediolan nie dzieje się ostatnio dobrze. Zmiana trenera podczas okresu przygotowawczego jest wydarzeniem rzadko spotykanym nawet we Włoszech. Frank de Boer ma bardzo niewiele czasu, by poukładać drużynę po swojemu. Sprowadzony z Lazio Antonio Candreva na pewno będzie ważnym elementem tej układanki.

Rzymski klub całkiem rozsądnie rozdysponował pieniądze z transferu swojej gwiazdy. Ciro Immobile, Wallace, Jordan Lukaku i Moritz Leitner powinni dać Simone Inzaghiemu większe pole manewru przy ustalaniu składu i ograniczyć wahania formy drużyny w przypadku kontuzji czołowych graczy.

Warto też wspomnieć o dwóch ciekawych wzmocnieniach Genui. Lucas Ocampos w Monaco błyszczał, w Marsylii zupełnie się pogubił. W ekipie Rossoblu spróbuje się odbudować. Jego kolegą będzie wracający po czteroletnim okresie w Dynamie Kijów portugalski pomocnik Miguel Veloso. Obaj z pewnością dodadzą ekipie ze Stadio Luigi Ferraris jakości.

Gonzalo Higuain (SSC Napoli - Juventus Turyn, 90 mln euro)
Marko Pjaca (Dynamo Zagrzeb - Juventus Turyn, 23 mln euro)
Ciro Immobile (Sevilla FC - Lazio Rzym, 8,5 mln euro)
Wallace (SC Braga - Lazio Rzym, 8 mln euro)
Jordan Lukaku (KV Oostende - Lazio Rzym, 5 mln euro)
Moritz Leitner (Borussia Dortmund - Lazio Rzym, 2 mln euro)
Gustavo Gómez (CA Lanús - AC Milan, 8,5 mln euro)
Arkadiusz Milik (Ajax Amsterdam - SSC Napoli, 32 mln euro)
Piotr Zieliński (Empoli FC - SSC Napoli, 14 mln euro)
Antonio Candreva (Lazio Rzym - Inter Mediolan, 22 mln euro)
Mario Rui (Empoli FC - AS Roma, wypożyczenie)
Thomas Vermaelen (FC Barcelona - AS Roma, wypożyczenie)
Simone Verdi (AC Milan - FC Bologna, 1,5 mln euro)
Adám Nagy (Ferencváros Budapeszt - FC Bologna, 1,5 mln euro)
Mauricio Isla (Juventus Turyn - Cagliari Calcio, 4 mln euro)
Marco Borriello (Atalanta Bergamo - Cagliari Calcio, bez odstępnego)
Cárlos Sanchez (Aston Villa Birmingham - AFC Fiorentina, wypożyczenie)
Miguel Veloso (Dynamo Kijów - FC Genoa, bez odstępnego)
Lucas Ocampos (Olympique Marsylia - FC Genoa, wypożyczenie)
Slobodan Rajković (SV Darmstadt - US Palermo, 1,5 mln euro)
Jacopo Sala (Hellas Werona - Sampdoria Genua, 5 mln euro)
Patrick Schick (Sparta Praga - Sampdoria Genua, 4 mln euro)
Luca Cigarini (Atalanta Bergamo - Sampdoria Genua, 3,5 mln euro)
Karol Linetty (Lech Poznań - Sampdoria Genua, 3,2 mln euro)
Alfred Duncan (Sampdoria Genua - US Sassuolo, 6 mln euro)
Timo Letschert (FC Utrecht - US Sassuolo, 3,5 mln euro)
Adem Ljajić (AS Roma - FC Torino, 8,5 mln euro)
Sasa Lukić (Partizan Belgrad - FC Torino, 1,5 mln euro)
Panagiotis Tachtsidis (FC Genoa - FC Torino, 1,3 mln euro)
Iago Falqué (AS Roma - FC Torino, wypożyczenie)
Rodrigo de Paul (Valencia CF - Udinese Calcio, 3 mln euro)
Hamdi Harbaoui (KSC Lokeren - Udinese Calcio, bez odstępnego)

Inne ciekawe transfery

Jesé, przechodząc do PSG, podjął dziwną decyzję, dla mnie niezrozumiałą. Z pewnością w Paryżu zarobi więcej niż w Madrycie, ale czy będzie grał częściej? Raczej większe szanse na to miałby, zostając w Realu.

Aston Villa, spadkowicz z Premier League, nie zamierza oszczędzać na wzmocnieniach, mimo że grając w Championship będzie miał znacznie mniejsze dochody. W przypadku Rossa McCormacka szefów klubu z Birmingham chyba jednak trochę poniosło. Szkot w poprzednim sezonie strzelił co prawda dla Fulham 21 goli w lidze, ale ma już 29 lat. Fulham, sprzedając go za ponad 14 mln euro, zrobiło dobry interes.

Ciekawie pieniądze za Arkadiusza Milika rozdysponował Ajax, który za 10 mln euro ściągnął dwóch utalentowanych Kolumbijczyków - 19-letniego snajpera Cassierrę i o rok starszego środkowego obrońcę Sáncheza. Do tego wypożyczył Bertranda Traoré, który w końcówce poprzedniego sezonu rozegrał kilka dobrych meczów w barwach Chelsea.

Remy Cabella (Newcastle United - Olympique Marsylia, 8 mln euro) 
Henri Bedimo (Olympique Lyon - Olympique Marsylia, bez odstępnego)
Jesé (Real Madryt - Paris Saint-Germain, 25 mln euro)
Ola Toivonen (FC Toulouse - Stade Rennes, 1,5 mln euro)
Daniel Schwaab (VfB Stuttgart - PSV Eindhoven, bez odstępnego)
Matteo Cassierra (Deportivo Cali - Ajax Amsterdam, 5,5 mln euro)
Bertrand Traoré (Chelsea Londyn - Ajax Amsterdam, wypożyczenie)
Davinson Sánchez (Atletico Nacional - Ajax Amsterdam, 5 mln euro)
Heiko Westermann (Real Betis - Ajax Amsterdam, bez odstępnego)
Nicolai Jørgensen (FC Kopenhaga - Feyenoord Rotterdam, 3,5 mln euro)
Ross McCormack (Fulham FC - Aston Villa Birmingham, 14,3 mln euro)
Rubén Rochina (Granada CF - Rubin Kazań, 10 mln euro)
Jonathas (Real Sociedad - Rubin Kazań, 7 mln euro)
Giuliano (Gremio Port Alegre - Zenit Sankt Petersburg, 7 mln euro)
Robert Mak (PAOK Saloniki - Zenit Sankt Petersburg, 3,5 mln euro)
Bálazs Dzsudzsák (Bursaspor - Al-Wahda 3 mln euro)
Eren Derdiyok (Kasimpasa - Galatasaray Stambuł, 4 mln euro)
Vadis Odjidja-Ofoe (Norwich City - Legia Warszawa, bez odstępnego)

piątek, 5 sierpnia 2016

Rekordzista z Brestu. Gonzalo Higuain od A do Z

Gonzalo Higuain - napastnik znakomity,
ale czy warty aż 90 mln euro?
źródło: wikipedia.org, autor: Danilo Borges
Bohater największego transferu w dziejach włoskiej piłki, do niedawna ulubieniec fanów Napoli, dziś ich wróg numer jeden. Człowiek, którego wyczynów na boisku zazdrościł mu sam Cristiano Ronaldo. Strzelec wyborowy, indywidualista z nutką boiskowego altruizmu i... znakomity tenisista – Gonzalo Higuain od A do Z.

Argentyna. Higuain decyzję o grze dla Albicelestes podjął w styczniu 2007 roku. 13 miesięcy później otrzymał powołanie do olimpijskiej kadry na towarzyski mecz z Gwatemalą. Argentyna wygrała 5:0, a Gonzalo zdobył dwa gole. FIFA nie uznaje jednak tego meczu za oficjalne spotkanie. Takim z pewnością było jednal to z 11 października 2009 roku przeciwko Peru w eliminacjach do MŚ w RPA. Higuain strzelił wówczas gola na 1:0, a Argentyna wygrała ostatecznie 2:1.

Na mundialu Higuain wsławił się hat-trickiem w starciu z Koreą Południową (4:1), stając się trzecim Argentyńczykiem po Guillermo Stábile i Gabrielu Batistucie, któremu ta sztuka się udała. Ówczesny gracz Realu wpisał się także na listę strzelców w meczu 1/8 finału z Meksykiem (3:1), ale już w ćwierćfinale nawet on nie był w stanie przeciwstawić się niemieckiej nawałnicy i zapobiec porażce 0:4.

Do końca czerwca 2016 r. Gonzalo wystąpił w reprezentacji 63 razy i zdobył aż 30 goli. Co ciekawe, jest jednym z zaledwie trzech piłkarzy urodzonych poza Argentyną, których spotkał zaszczyt reprezentowania tego kraju. Dwaj pozostali to Pedro Arico Suárez (przyszedł na świat w Hiszpanii) oraz pochodzący z Paragwaju Constantino Urbieta Sosa.

Brest. W tym mieście na północnym wschodzie Francji 10 grudnia 1987 roku przyszedł na świat Higuain. Dlaczego akurat tam? Odpowiedź jest prosta - w tym czasie jego ojciec, piłkarz Jorge, był zawodnikiem Stade Brestois 29. Higuainowie długo jednak w Bretanii nie zabawili i 10 miesięcy później wrócili do Argentyny.

Cristiano Ronaldo. W 2010 roku w mediach pojawiły się informacje o konflikcie Higuaina z Portugalczykiem. Gonzalo strzelał wówczas gola za golem, spychając w cień CR7, co niezbyt mu się podobało. Cristiano miał ponoć pretensje do Argentyńczyka o to, że ten mu nie... podaje. Obaj oficjalnie zaprzeczyli, by były między nimi jakieś nieporozumienia, ale napięcie na linii El Pipita - Ronaldo z pewnością było jednym z powodów, dla których ten pierwszy pożegnał się z Realem w 2013 roku.

Dylemat. Higuain po francusku nie mówi, ale obywatelstwo tego kraju ma. Długo wahał się, którą reprezentację wybrać. Gdy w 2006 roku ówczesny selekcjoner Trójkolorowych, Raymond Domenech, powołał go do kadry na listopadowy mecz towarzyski z Grecją, 19-letni wówczas Gonzalo odmówił. Dwa miesiące później złożył wniosek o argentyńskie obywatelstwo. Do tej pory oficjalnie był bowiem Francuzem. - Posłuchałem głosu serca. Wszyscy moi przyjaciele, rodzina i cały "mój futbol" są związane z Argentyną. Nie mogłem podjąć innej decyzji - mówił w rozmowie z dziennikarzem "L'Equipe".

El Pipita - taką ksywkę nosi Gonzalo. To zdrobnienie pseudonimu jego ojca, piłkarza Jorge, którego nazywano El Pipa. W Argentynie mówi się tak na ludzi z... dużym nosem.

Fifa 15. Higuain razem z Lionelem Messim trafili w 2014 roku na okładkę gry wydawanej co roku przez EA Sports (w wersji na XBOX One, w edycji na Play Station 4 zamiast Gonzalo był Arturo Vidal, wówczas gracz Juventusu). 12 miesięcy później miejsce gracza Napoli na opakowaniu Fify zajął gwiazdor Interu - Mauro Icardi, który... wkrótce może zastąpić Higuiana w ekipie Azzurrich.

Gole. Gonzalo Higuain przez trzy lata gry w Serie A strzelił 71 bramek - to aż o 21 więcej niż drugi pod tym względem Luca Toni. Tylko w 2 z ostatnich 8 sezonów El Pipita zdobył ich mniej niż 20. W kampanii 2010/2011 trafił do siatki rywali Realu Madryt "zaledwie" 13 razy, a dwa lata później - 18. W poprzednim sezonie strzelił aż 36 goli w 35 meczach, zostając królem strzelców Serie A. Higuain oddawał średnio nieco ponad pięć strzałów na mecz, z czego aż 58% było celnych. Krótko mówiąc - był maszyną do zdobywania bramek.

Hernan Crespo. Gonzalo jest często porównywany z byłym snajperem Interu, Lazio i Parmy. Jest silny, dobrze wyszkolony technicznie, potrafi się zastawić i odegrać piłkę partnerowi, będąc dokładnie krytym przez rywala. Do tego nie brakuje mu szybkości, co wykorzystuje zwłaszcza w końcówkach meczów, kiedy przeciwnicy są już zmęczeni. Idealnie pasuje więc zarówno do drużyn, które preferują atak pozycyjny, jak i tych grających z kontrataku.

Interesy. Wiele gwiazd futbolu korzysta z renomowanych firm menedżerskich. Higuain do tego grona nie należy. O jego sprawy dba bowiem starszy brat, Nicolas. To on wynegocjował Gonzalo bajeczny kontrakt z Juventusem, gwarantujący piłkarzowi roczne zarobki w wysokości 7,5 mln euro.

Juventus zapłacił Napoli za Higuaina 90 mln euro - tyle wynosiła zapisana w kontrakcie piłkarza klauzula odejścia. Argentyńczyk stał się w ten sposób trzecim po Garethcie Bale'u i Cristiano Ronaldo najdroższym piłkarzem globu i jednocześnie bohaterem największego transferu w historii Serie A. Dlaczego opuścił Napoli? Ponoć miał dość prezydenta Azzurrich - Aurelio de Laurentiisa. Ten zaledwie kilka dni przed pojawieniem się w mediach informacji o zmianie barw klubowych przez Higuaina zarzekał się, że jego najlepszy zawodnik na pewno nie odejdzie do Starej Damy. Teraz nazywa piłkarza "kłamcą i fałszywym człowiekiem", a także oskarża go o zdradę ludzi z Neapolu.

W Turynie Higuaina czeka trudne zadanie. Od napastnika wartego tak dużo równie wiele będzie się bowiem wymagać. Czy Higuain wytrzyma presję? Gdy będzie regularnie trafiał do siatki, nikt złego słowa na niego nie powie. Problemy zaczną się, jeśli przydarzy mu się seria kilku meczów bez gola. Gonzalo przetrwał jednak 4 lata w szatni z Cristiano Ronaldo, da więc sobie radę również z presją w Turynie.



Król strzelców. Sezon 2015/2016 był dla Higuaina niezwykle udany. Strzelił aż 36 goli, co dało mu tytuł najlepszego snajpera Serie A. Argentyńczyk pobił rekord zdobytych w jednej kampanii goli, który od 66 lat należał do legendarnego gracza Milanu Gunnara Nordahla. Szwed w sezonie 1949/1950 zdobył 35 bramek.

Liverpool. Choć The Reds nie byli na czele kolejki chętnych do zatrudnienia Higuaina, sam zawodnik ponoć poważnie rozważał transfer do Anglii i to nie do Chelsea czy Arsenalu, ale właśnie Liverpoolu. Zachętą dla Gonzalo miała być możliwość współpracy z Jürgenem Kloppem. Ostatecznie jednak potężna pensja w Turynie okazała się bardziej zachęcająca. Napoli tymczasem interesuje się snajperem z Anfield – Danielem Sturridge'em, który miałby wzmocnić rywalizację w linii ataku drużyny Maurizio Sarriego. Pytanie tylko, czy tak podatny na kontuzje gracz jest tym, kogo Azzurri potrzebują?

Madryt. Gonzalo został zawodnikiem Realu w grudniu 2006 roku. Królewscy zapłacili za 19-letniego snajpera River Plate 12 mln euro. 11 stycznia 2007 roku Higuain rozegrał swój pierwszy oficjalny mecz w nowej drużynie – przeciw Realowi Betis w 2. rundzie Pucharu Króla. Trzy dni później zadebiutował w meczu ligowym z Realem Saragossa i asystował przy golu, który dał Królewskim zwycięstwo. Premierową bramkę zdobył 24 lutego w derbach z Atlético na Estadio Vicente Calderon, ustalając wynik meczu na 1:1. Do 2013 roku rozegrał w barwach Realu 264 spotkania i zdobył 121 goli. Mimo to szefowie klubu ze stolicy Hiszpanii uznali, że jest... za słaby i bez żalu oddali go Napoli za 39 mln euro.

Napoli. 27 lipca 2013 roku Higuain podpisał pięcioletni kontrakt z Azzurri. Dla wielu kibiców decyzja Argentyńczyka o wyborze klubu z Neapolu była niespodzianką, gdyż wówczas bardzo chciał go pozyskać Arsenal Londyn. Mecz z Bologną 25 sierpnia był jego debiutem w Serie A. Tydzień później po raz pierwszy wpisał się na listę strzelców, ustalając w 70. minucie wynik spotkania z Chievo Werona na 4:2 dla Napoli. W drużynie ze Stadionu Świętego Pawła Higuain rozegrał 146 meczów, w których strzelił 91 goli.

Podczas obowiązywania kontraktu z Napoli Gonzalo mieszkał w willi, którą wcześniej zajmował Edinson Cavani. Rzadko pojawiał się w mieście, bo nie lubi rzucać się w oczy wszędzie poza boiskiem. Nigdy nie zrobił nic kontrowersyjnego, co uczyniłoby z niego bohatera artykułów w plotkarskiej prasie. Był idolem kibiców ekipy z Kampanii. Transfer do Juve wszystko zmienił. Gdyby wybrał Arsenal, Bayern czy Manchester City, fani by mu wybaczyli, ale nie Bianconerich! Argentyńczyk w mgnieniu oka z idola stał się więc wrogiem numer jeden.

Oaza spokoju. Gonzalo to twardo stąpający po ziemi realista, małomówny, wycofany i łagodny, ale czasem podpuszczony przez kolegów z drużyny potrafi zrobić komuś żart. Na boisku również wielką zadziorą nie jest. W ostatnim sezonie Serie A zobaczył zaledwie dwie kartki - żółtą i czerwoną. Od 2007 roku i transferu do Realu został wyrzucony z boiska dwukrotnie, do tego sędziowie karali go kartonikami w kolorze słońca 34-krotnie.

Pizzeria Show Pizza w Neapolu ogłosiła niedawno nietypową promocję. Będzie można w niej zjeść margheritę za zaledwie jedno euro, kiedy tylko... Higuain dozna pierwszej kontuzji w Juventusie. Od momentu ogłoszenia transferu króla strzelców poprzedniego sezonu w koszach na śmieci w całym mieście można było znaleźć wiele koszulek z nazwiskiem Argentyńczyka, dużo trykotów publicznie palono, a figurki piłkarza... spłukiwano w toaletach. Aż strach pomyśleć, jak kibice Azzurrich przywitają swojego niedawnego pupila, a dziś wroga numer jeden, gdy ten zawita na Stadion Świętego Pawła wraz ze swoją nową drużyną.

River Plate. Gonzalo trafił do szkółki Los Millonarios w 1999 roku, w wieku 12 lat. W pierwszym zespole zadebiutował 29 maja 2005 roku w przegranym 1:2 meczu z Gimnasia y Esgrima. Z tremą pomógł mu poradzić sobie starszy brat Federico, wówczas zawodnik RP, dziś w Columbus Crew. Na pierwszego gola w barwach drużyny z Buenos Aires Higuain czekał do 12 lutego 2006 roku i spotkania z Banfield (3:1). W swoim premierowym sezonie ligi argentyńskiej rozegrał 12 meczów, w których zdobył 5 bramek. Następny był jeszcze lepszy. Gonzalo strzelił 10 goli, w tym dwa w derbach z Bocą Juniors, po których zachwycony opiekun River, Daniel Passarella, wróżył napastnikowi fantastyczną przyszłość i zapowiadał, że wkrótce zostanie gwiazdą futbolu. Trzeba przyznać, że trafił w dziesiątkę.

Snajperskie wyczyny. 8 listopada 2008 roku – ten dzień Higuain zapamięta do końca życia. Wówczas Real Madryt pokonał Malagę 4:3, a on strzelił wszystkie gole dla Królewskich. Niezwykle udane było też spotkanie z 23 kwietnia 2011 roku, kiedy to zespół ze stolicy Hiszpanii pokonał Valencię na jej boisku 6:3. Gonzalo zdobył 3 bramki, do których dorzucił 2 asysty. Hat-tricki to dla niego nic nadzwyczajnego – do tej pory zaliczył ich aż 10 – ostatni w maju tego roku, w wygranym przez Napoli 4:0 meczu Serie A z Frosinone.

Tenis to największa pasja Higuaina. Na korcie może przebywać godzinami, a jeśli uda się zagrać sparing z jakimś tenisistą, Gonzalo jest w siódmym niebie. Ponoć z rakietą w ręku idzie mu znakomicie. Gdyby nie został piłkarzem, z pewnością byłby więc gwiazdą tenisa.

Urazy. Kibice Napoli życzą Higuainowi wszystkiego najgorszego. Robią nawet zakłady, kiedy dozna kontuzji w Juventusie. Argentyńczyk to nie jest piłkarz ze stali. W karierze miał już kilka poważnych urazów. Najgorsze były problemy z plecami, które dopadły go pod koniec listopada 2010 roku. Gonzalo nie trenował wówczas przez 124 dni i opuścił aż 26 meczów Realu. W sumie przez kontuzje nie zagrał w 41 spotkaniach Królewskich - to kolejny z powodów, dla których klub z Madrytu go sprzedał. W Napoli zdrowie dopisywało mu bardziej. Argentyńczyk opuścił łącznie 6 meczów, a najdłuższa przerwa w treningach wyniosła 30 dni (w końcówce sezonu 2013/2014).

Wysunięty napastnik. W Realu, Napoli i w reprezentacji Argentyny Higuain z reguły jest wysuniętym snajperem, typową dziewiątką. Juventus pod wodzą Massimiliano Allegrego zazwyczaj gra dwójką napastników. Niektórzy eksperci zastanawiają się, czy Gonzalo w takim ustawieniu będzie równie skuteczny jak wcześniej. Możliwe, że trener Juve, by maksymalnie wykorzystać potencjał nowego zawodnika, zmieni system gry drużyny, na taki z wysuniętym napastnikiem, w którym Argentyńczyk czuje się najlepiej. Z drugiej jednak strony, Higuain mając u swojego boku Paulo Dybalę, który w poprzedniej kampanii wykreował aż 73 okazje bramkowe, może w sezonie 2016/2017 jeszcze poprawić swój rekordowy dorobek strzelecki z poprzedniej kampanii (36 trafień).

Zwycięstwa. 3 mistrzostwa, puchar i Superpuchar Hiszpanii z Realem Madryt oraz puchar i Superpuchar Włoch z Napoli – to dotychczasowy dorobek trofeów Higuaina. Podczas mundialu w Brazylii był o włos od świętowania tytułu mistrza świata, ale jego gol w finale z Niemcami nie został uznany. Jako gracz Juventusu z pewnością wygra niejedne rozgrywki, być może z tymi najważniejszymi – Ligą Mistrzów – na czele.

niedziela, 24 lipca 2016

Hasi chce, piłkarze nie mogą, czyli o kłopotach Legii na starcie sezonu 2016/2017

Dokąd zmierza Legia?
źródło: wikipedia.org, autor: Sofik
Patrząc na zachowanie Besnika Hasiego podczas meczów Legii, można odnieść wrażenie, że to wyjątkowo nerwowy gość. Cały czas w ruchu, bezustannie gestykulujący, stale mający pretensje do piłkarzy. Notorycznie zły. Czasami mam wrażenie, że za chwilę nie wytrzyma, wbiegnie na boisko i wymierzy kilka ciosów jednemu lub drugiemu piłkarzowi. Albańczyk ma jednak powody, by być sfrustrowanym. Stracił Ondreja Dudę, a wkrótce może nie mieć również Nemanji Nikolicia i Michała Pazdana, wzmocnień na razie nie brak, do tego Guilherme, najlepszy legionista na początku tego sezonu, doznał poważnej kontuzji, wykluczającej go z gry na trzy miesiące. Komfortu pracy byłemu szkoleniowcowi Anderlechtu Bruksela nie poprawia też fakt, że przez Euro 2016 kilku graczy nie przepracowało okresu przygotowawczego tak jak powinno. Krótko mówiąc - różowo nie jest.

Brak chemii

Besnik Hasi miał do Legii mocne wejście. Zbyt mocne. Decyzja o wyznaczeniu treningu w dniu ślubu Jakuba Rzeźniczaka, który miał być wolny od piłkarskich zajęć, i przymus uczestnictwa w nim nawet samego pana młodego były pokazem siły. Pytanie tylko, czemu to przedstawienie miało służyć? Co prawda ostatecznie Albańczyk trochę ustąpił, zwalniając kapitana drużyny z obowiązku stawienia się w klubie, ale na uroczystość w Łodzi pozwolił wysłać jedynie delegację zespołu w składzie: Arkadiusz Malarz, Ariel Borysiuk i Ivica Vrdoljak.

Kluczem do sukcesu każdej drużyny są dobre relacje na linii trener - zawodnicy. Hasi, który słynie z twardej ręki, tak jakby chwilowo o tym zapomniał i na dzień dobry wykazał się zupełnie niepotrzebną nadgorliwością. Akcja ze ślubem Rzeźniczaka nic dobrego mu nie przyniosła, a jej skutki mogą być w dłuższej perspektywie zarówno dla niego, jak i dla drużyny fatalne. W polskiej lidze już nie raz bowiem gracze zwalniali trenera - wie coś o tym np. Dan Petrescu. Besnik Hasi może być następny, chyba że szybko znajdzie sposób na poprawienie swoich relacji z piłkarzami. Inaczej ci nie będą za niego na boisku umierać.

Duże wymagania, małe możliwości

Besnik Hasi nie ukrywa swojej filozofii futbolu. W rozmowie z dziennikarzem portalu Legia.net mówił tak: - Chcę, by Legia dominowała (...). Aby boczni obrońcy grali wysoko i odważnie na połowie przeciwnika (...) Lubię, gdy moje drużyny grają z dużą intensywnością (...) Nie chcę gry długimi piłkami - tylko w wypadku, gdy przeciwnik nas przyciśnie i zdominuje w danym momencie. Chcę budować akcje od środka, przez pomocników, którzy mają przechodzić dalej.

Taki system gry wymaga dobrych technicznie graczy, a takich w Legii po kontuzji Guilherme i odejściu Dudy jest niewielu. Jeśli szefowie klubu nie ściągną szybko jednego, dwóch klasowych zawodników, może się okazać, że wizja futbolu Hasiego rozbije się o mur nieudolności piłkarzy, którzy po prostu nie będą w stanie przeskoczyć swoich ograniczeń i grać tak, jak trener od nich wymaga.

Wierzę, że Albańczykowi się uda i w końcu Legia będzie prezentowała futbol godny najlepszej drużyny w Polsce. Aby osiągnąć ten cel, Hasi musi znaleźć złoty środek między swoim pomysłem na drużynę, a jej faktycznymi możliwościami. Jeśli za wszelką cenę będzie chciał postawić na swoim, najpóźniej w listopadzie straci pracę, a dodatkowo z powodu stresu nabawi się wrzodów żołądka.

Strategia zawieszona

Bogusław Leśnodorski i Dariusz Mioduski nie raz i nie dwa mówili w mediach, że chcieliby budować Legią na wzór FC Basel. Prężna akademia, rozwinięty skauting i kupowanie wyróżniających się ligowców - to miały być trzy główne filary ich strategii. Do początku sezonu 2015/2016 klub faktycznie próbował ją realizować. Gdy jednak strata prowadzonej przez Henninga Berga drużyny do Piasta Gliwice niebezpiecznie rosła, a mistrzostwo Polski na stulecie klubu zaczęło się oddalać, władze postanowiły chwilowo zawiesić obraną wcześniej koncepcję i znaleźć strażaka - od teraz liczył się tylko wynik w postaci upragnionej korony najlepszej drużyny piłkarskiej nad Wisłą. Przyszedł Stanisław Czerczesow, który na dzień dobry oznajmił, że na młodych piłkarzy stawiać nie będzie, bo nie pracuje w przedszkolu. Liczyło się tylko mistrzostwo. Styl był nieważny, dobór graczy i polityka transferowa też. Rosjanin cel zrealizował w stu procentach, ale wówczas pojawił się kolejny problem - co teraz? Skupić się na awansie do Ligi Mistrzów jak najszybciej to tylko możliwe - czytaj zainwestować kilka, kilkanaście milionów euro w lepszych piłkarzy - czy może wrócić do obranej kilka lat temu drogi, opartej na pracy u podstaw. Ostatecznie zdecydowano się na tę drugą opcję, do której Czerczesow zupełnie nie pasował. Musiał więc odejść.

Dziś Legia stoi w rozkroku. Z jednej strony zmaga się z pokusą sięgnięcia po wielkie pieniądze z transferów gwiazd drużyny - Dudy, Nikolicia, Pazdana czy Guilherme. Z drugiej - marzy o awansie do fazy grupowej Ligi Mistrzów, który rozwiązałby wiele jej finansowych kłopotów i zapewnił hegemonię w Polsce na lata, więc nie może sobie pozwolić na hurtową sprzedaż ważnych graczy. Szefowie Legii w tym roku nie ukrywają, że będą kupować zawodników dopiero wtedy, gdy jednego czy dwóch sprzedadzą. Niestety, biznes jest biznes i rachunki muszą się zgadzać.

Transfery, głupcze!

Ondrej Duda kosztował Herthę Berlin 4 mln euro. Pierwsza rata w wysokości 1,5 mln euro wkrótce powinna wpłynąć na konto Legii. Kogo zatem za te pieniądze sprowadzi mistrz Polski? W mediach pojawiają się głównie dwa nazwiska - stopera Macieja Dąbrowskiego z Zagłębia Lubin i ofensywnego pomocnika Vadisa Odjidji-Ofoe z Norwich City. Pierwszy byłby raczej uzupełnieniem składu, chyba że sprawa transferu Michała Pazdana jest bardziej zaawansowana, niż się w klubie mówi. Drugi zaś to wielka niewiadoma.

27-letni Belg dwa lata temu przeszedł z FC Brugge do Norwich za 5 mln euro. Na Wyspach sobie nie poradził i teraz Kanarki szukają mu klubu, w którym mógłby się odbudować, odzyskać utraconą pewność siebie. Na razie nie ma mowy o jego sprzedaży do Legii, ale jedynie wypożyczeniu. Na papierze Odjidja-Ofoe powinien dać stołecznej drużynie więcej możliwości w ofensywie, ale z drugiej strony, czy ktoś taki jest gotów umierać za Legię? Wątpliwe.

Ściąganie "gwiazd po przejściach" z reguły nie jest dobrym pomysłem, choć akurat przykład Danijela Ljuboi temu przeczy. Lepiej byłoby sprowadzić dwóch czy trzech obiecujących graczy ze słabszych klubów z Belgii (znajomości Hasiego będą przydatne), Słowacji czy Czech. Są znacznie tańsi od tych z "nazwiskami", na boisku w odróżnieniu od nich zawsze będą gryźć trawę, byle tylko zostać zauważonym przez silniejsze kluby, a na dodatek za sezon, dwa lub trzy mogą zostać sprzedani z dużym zyskiem. Problem w tym, że Legia potrzebuje wzmocnień dziś. Ryzyko wpadki z Odjidją-Ofoe, zwłaszcza w przypadku wypożyczenia, nie jest więc duże. Leśnodorski i spółka powinni zatem je podjąć.

Legia pod wodzą Hasiego rozegrała pięć oficjalnych meczów, z których wygrała zaledwie jeden - ze Zrinjskim Mostar 2:0. Tylko przez 45 minut spotkania z Jagiellonią można było czerpać przyjemność z oglądania tego, co pokazuje na boisku. Na razie więc mechanizm konstruowany przez Albańczyka nie działa. On sam zapowiada, że wszystko zaskoczy w sierpniu. Oby już na samym początku - trzeciego dnia tego miesiąca Legia gra bowiem rewanżowy mecz z AS Trencin w trzeciej rundzie eliminacji Ligi Mistrzów. To jeden z najważniejszych sprawdzianów mistrza Polski w tym roku. Jeśli go zda i wyeliminuje Słowaków, zapewni sobie przynajmniej udział w fazie grupowej Ligi Europy, co jest celem minimum na ten sezon, a Hasi zyska czas na spokojną budowę drużyny. Porażka będzie zaś miała wiele przykrych konsekwencji, z których zwolnienie Albańczyka to ta najmniej bolesna.

niedziela, 17 lipca 2016

Giełda transferowa - notowanie 1.

źródło: blog.fieldoo.com
Okno transferowe jest otwarte dopiero kilkanaście dni. Ruch na rynku do tej pory umiarkowany, ale kilka interesujących transakcji już się dokonało. A wkrótce będzie jeszcze ciekawiej. Piłkarze, którzy wyróżnili się podczas Euro 2016 i Copa America Centenario, na razie analizują bowiem otrzymane oferty i lada chwila zaczną podejmować decyzje o tym, gdzie zagrają w nowym sezonie. Zapraszam do lektury raportu transferowego z najsilniejszych lig Europy.

Premier League 

Choć okno transferowe trwa dopiero kilkanaście dni, kluby Premier League na nowych graczy wydały już ponad 400 mln euro! Nadchodzący sezon Premiership zapowiada się bardziej ekscytująco niż Euro 2016 i Copa America Centenario razem wzięte. Josep Guardiola, Antonio Conte, Jose Mourinho na ławkach rezerwowych, do tego nowe gwiazdy na murawie z dotychczasowym królem Paryża - Zlatanem Ibrahimoviciem na czele - to wróży wielkie spektakle i jeszcze większe emocje.

Kto oprócz Zlatana najbardziej wzbogaci ligę i tak bogatą w piłkarskich wirtuozów? Henrikh Mkhitaryan jest w stanie zostać liderem Czerwonych Diabłów, ale równie dobrze może podzielić los Shinjiego Kagawy, któremu w zespole z Old Trafford nie wyszło. Umiejętności ma, pytanie tylko czy jest wystarczająco odporny psychicznie i przygotowany fizycznie, by podołać ogromnym wymaganiom Premiership?

Podobne wątpliwości dotyczą Nolito, nowego gracza Manchesteru City i 22-letniego Michy'ego Batshuayia, autora 23 goli dla Olympique Marsylia w poprzednim sezonie. Bardziej gotowy na grę w Premier League wydaje się od wymienionej wyżej trójki Granit Xhaka - nowy dowódca środkowej linii Kanonierów. Na Euro 2016 pokazał się z dobrej strony, podobnie powinno być z Arsenalu.

W Premier League, jak zwykle, doszło do kilku mocno przepłaconych zakupów. Najbardziej rażą 41,2 mln euro wydane przez Liverpool na Sadio Mané, 18 mln euro wysupłane ze skarbca Bournemouth na zakup Jordona Ibe'a, a także 15 mln przelane na konto Bayernu przez Southampton za Pierre'a-Emile'a Höjbjerga, który w Bundeslidze strzelił tylko 2 gole i zanotował 6 asyst.

Ciekawych transferów dokonał beniaminek z Middlesbrough, choć 15 mln euro za defensywnego pomocnika Martena de Roona, grającego w poprzednim sezonie w Atalancie Bergamo, to jednak o wiele za dużo. Zwłaszcza, że portal transfermarkt.de szacuje jego wartość na kwotę aż trzykrotnie mniejszą. Zespół prowadzony przez Aitora Karankę ma też nowego golkipera, którego forma i przydatność dla drużyny są jednak wielką niewiadomą. Victora Valdés zdążył się już bowiem odzwyczaić od wielkiego futbolu, a i z profesjonalizmem nie było u niego ostatnio najlepiej.

Henrikh Mkhitaryan (Borussia Dortmund - Manchester United, 42 mln euro)
Zlatan Ibrahimović (Paris Saint-Germain - Manchester United, bez odstępnego)
Eric Bailly (Villarreal CF - Manchester United, 38 mln euro)
Granit Xhaka (Borussia Mönchengladbach - Arsenal Londyn, 45 mln euro)
Michy Batshuayi (Olympique Marsylia - Chelsea Londyn, 39 mln euro)
N'Golo Kante (Leicester City - Chelsea Londyn, 40 mln euro)
Nolito (Celta Vigo - Manchester City, 18 mln euro)
Ilkay Gündogan (Borussia Dortmund - Manchester City, 27 mln euro)
Vincent Janssen (AZ Alkmaar - Tottenham Hotspur, 22,1 mln euro)
Victor Wanyama (Southampton FC - Tottenham Hotspur, 14,4 mln euro)
Sadio Mané (Southampton FC - Liverpool FC, 41,2 mln euro)
Loris Karius (1. FC Mainz - Liverpool FC, 6,2 mln euro)
Joel Matip (Schalke 04 Gelsenkirchen - Liverpool FC, bez odstępnego)
Jordon Ibe (Liverpool FC - AFC Bournemouth, 18 mln euro)
Leroy Fer (Queens Park Rangers - Swansea City, 5,6 mln euro)
Andros Townsend (Newcastle United - Crystal Palace, 15,6 mln euro)
James Tomkins (West Ham United - Crystal Palace, 11,7 mln euro)
Nampalys Mendy (OGC Nice - Leicester City, 15,5 mln euro)
Ron-Robert Zieler (Hannover 96 - Leicester City, 3,5 mln euro)
Ahmed Musa (CSKA Moskwa - Leicester City, 19,5 mln euro)
Isaac Success (Granada FC - Watford FC, 15 mln euro)
Marten Stekelenburg (Fulham - Everton FC) - 1 mln euro)
Pierre-Emile Höjbjerg (Bayern Monachium - Southampton FC, 15,0 mln euro)
Nathan Redmond (Norwich - Southampton FC, 13,5 mln euro)
Gökhan Töre (Besiktas Stambuł - West Ham United, wypożyczenie)
Sofiane Feghouli (Valencia CF - West Ham United, bez odstępnego)
Havard Nordtveit (Borussia Mönchengladbach - West Ham United, bez odstępnego)
Antonio Barragán (Valencia CF - Middlesbrough, 2,8 mln euro)
Marten de Roon (Atalanta Bergamo - Middlesbrough, 15 mln euro)
Víctor Valdés (Manchester United - Middlesbrough, bez odstępnego)
Viktor Fisher (Ajax Amsterdam - Middlesbrough, 5 mln euro)

La Liga  


W Hiszpanii na pierwszy plan wysuwają się dwa transfery - gwiazdy Benfiki Lizbona Nicolasa Gaitána do Atlético i lidera Palermo Franco Vázqueza do Sevilli. Zwłaszcza cena za tego drugiego - 15 mln euro - wydaje się promocyjna. Włoch w dwóch poprzednich sezonach Serie A strzelił w sumie 18 goli i miał 17 asyst. Razem z Paulo Dybalą tworzył w kampanii 2014/2015 duet, którego bali się wszyscy defensorzy Serie A. Co prawda to Argentyńczyk w tym tandemie był tym ważniejszym, ale bez wsparcia Vasqueza jego gwiazda mogłaby w ogóle nie zabłysnąć. Były as Palermo do Sevilli powinien pasować idealnie, choć wciąż nie wiadomo, jak będzie wyglądać ta drużyna pod rządami Jorge Sampaoliego.

Samuel Umtiti to kandydat na partnera Gerarda Pique w środku defensywy Barcelony. Lucas Digne zaś będzie raczej pełnił rolę zmiennika Jordiego Alby. Trochę to dziwne, że 22-letni, bardzo utalentowany Francuz, po raz kolejny wybiera ławkę rezerwowych w wielkim klubie, a nie regularną grę w zespole trochę słabszym. Z drugiej strony - Barcelonie się przecież nie odmawia...

Nani podczas Euro przypomniał o sobie fanom i... dyrektorom sportowym klubów z najlepszych lig Starego Kontynentu. Efekt - transfer do Valencii, gdzie przynajmniej teoretycznie pasuje idealnie. W poprzednim sezonie Nietoperze nie miały skrzydłowego z prawdziwego zdarzenia. Nani wydaje się właśnie tym brakującym ogniwem.

Do Hiszpanii wracają Przemysław Tytoń i Roberto. Polak po niezbyt udanym okresie w VfB Stuttgart spróbuje w La Corunii udowodnić, że nadal jest solidnym bramkarzem i może być pewnym punktem drużyny. Hiszpan z kolei miał dość greckiego braku profesjonalizmu i teraz będzie zarabiał w Barcelonie. Ma dać Papużkom spokój, doświadczenie i pewność w bramce.

Samuel Umtiti (Olympique Lyon - FC Barcelona, 25 mln euro)
Lucas Digne (Paris Saint-Germain - FC Barcelona, 12 mln euro)
Denis Suárez (Villarreal FC - FC Barcelona, 3, 25 mln euro)
Álvaro Morata (Juventus Turyn - Real Madryt, 30 mln euro)
Nicolas Gaitán (Benfica Lizbona - Atlético Madryt, 25 mln euro)
Sime Vrsaljko (Sassuolo - Atlético Madryt, 16 mln euro)
Diogo Jota (Paços de Ferreira - Atlético Madryt, 7,2 mln euro)
Alfred N'Diaye (Real Betis - Villarreal CF, 8 mln euro)
Denis Czeryszew (Real Madryt - Villarreal CF, 7 mln euro)
Antonio Sanabria (AS Roma - Real Betis, 7,5 mln euro)
Franco Vázquez (US Palermo - Sevilla FC, 15 mln euro)
Ganso (Sao Paulo - Sevilla FC, 9,5 mln euro)
Joaquin Correa (Sampdoria Genua - Sevilla FC, 13 mln euro)
Hiroshi Kiyotake (Hannover 96 - Sevilla FC, 6,5 mln euro)
Pablo Sarabia (Getafe - Sevilla FC, 1 mln euro)
Leo Baptistão (Atlético Madryt - Espanyol Barcelona, 3,5 mln euro)
Roberto (Olympiakos Pireus - Espanyol Barcelona, 3 mln euro)
José Manuel Jurado (Watford FC - Espanyol Barcelona, 1,2 mln euro)
Pablo Piatti (Valencia CF - Espanyol Barcelona, wypożyczenie)
José Antonio Reyes (Sevilla FC - Espanyol Barcelona, bez odstępnego)
Bebé (Benfica Lizbona - SD Eibar, 1,5 mln euro)
Keko (SD Eibar - Málaga FC, 5 mln euro)
Michael Santos (River Plate - Málaga FC, 4 mln euro)
Facundo Roncaglia (ACF Fiorentina - Celta Vigo, bez odstępnego)
Przemysław Tytoń (VfB Stuttgart - Deportivo La Coruña, 0,5 mln euro)
Bruno Gama (Dnipro Dniepropietrowsk - Deportivo La Coruña, bez odstępnego)
Nani (Fenerbahce Stambuł - Valencia CF, 8,5 mln euro)
Juanmi (Southampton FC - Real Sociedad, 5 mln euro)
Mauricio Lemos (Rubin Kazań - US Las Palmas, 2 mln euro)

Bundesliga

Duży ruch panuje na linii Dortmund - Monachium. Do Bawarii wyjechał Mats Hummels - wychowanek Bayernu - który wraca do tego klubu po siedmiu latach. W 2009 roku BVB zapłaciła za niego 4,2 mln euro. Dziś Bayern, by znów mieć go w swoich szeregach, musiał wydać prawie 40 mln! W drugą stronę udał się Sebastian Rode i pewnie wkrótce tak samo uczyni Mario Götze. Dla tego pierwszego kontrakt w Dortmundzie to doskonała okazja, by przypomnieć o sobie i o tym, jak wielki talent w nim drzemie. Dla drugiego - by odbudować formę sprzed lat i... spróbować odzyskać zaufanie kibiców.

Poza zaciągiem z Monachium Borussia dokonała kilku innych ciekawych transferów. Marc Bartra powinien dobrze zastąpić Hummelsa na środku defensywy, choć na jakość Niemca nie ma co liczyć. W końcu konkurenta na lewej obronie zyskał Marcel Schmelzer i to jakiego - mistrza Europy Raphaëla Guerreiro. Ciekawe, co pokaże sprowadzony z Rennes 19-letni Ousmane Dembéle, który w poprzednim sezonie strzelił w Ligue 1 aż 12 goli.

Renato Sanches - to z pewnością najgorętsze nazwisko tego okienka transferowego w Niemczech. Znakomity portugalski pomocnik ma dopiero 18 lat, a już kosztuje 35 mln euro. Nic w tym jednak dziwnego - mistrz Europy na boisku zachowuje się bowiem jak rutyniarz, zachwycając znakomitym przeglądem pola i przygotowaniem fizycznym. Pod rządami Josepa Guardioli z pewnością stałby się jeszcze lepszym piłkarzem i to bardzo szybko. Niestety, Bayern prowadzi teraz Carlo Ancelotti, trener znakomity, ale raczej nie "tworzący" piłkarzy.

Wyścig o znakomitego Bree Embolo wygrało Schalke, które zapłaciło FC Basel za 19-latka aż 27 mln euro. Atak Embolo - Klaas-Jan Huntelaar może być postrachem Bundesligi. O rok starszy Timo Werner po spadku Stuttgartu do 2. Bundesligi był na celownikach wielu klubów, ale ostatecznie dał się skusić wielkim pieniądzom od Red Bulla i w nowym sezonie będzie reprezentował barwy jednej z najbardziej znienawidzonych drużyn w Niemczech.

Ciekawych zakupów dokonał też Wolfsburg, który sprowadził Yannicka Gerhardta, Daniela Didaviego, Jeffreya Brumę i chorwacki talent - Josipa Brekalo. Warto też odnotować zmianę pracodawcy Artjomsa Rudnevsa, byłego króla strzelców Ekstraklasy, który w nowym sezonie będzie bronił barw drużyny z Kolonii.

Mats Hummels (Borussia Dortmund - Bayern Monachium, 38 mln euro)
Renato Sanches (Benfica Lizbona - Bayern Monachium, 35 mln euro)
Ousmane Dembélé (Stade Rennes - Borussia Dortmund, 15 mln euro)
Sebastian Rode (Bayern Monachium - Borussia Dortmund, 12 mln euro)
Raphaël Guerreiro (FC Lorient - Borussia Dortmund, 12 mln euro)
Marc Bartra (FC Barcelona - Borussia Dortmund, 8 mln euro)
Emre Mor (Nordsjaelland - Borussia Dortmund, 7 mln euro)
Niklas Moisander (Sampdoria Genua - Werder Brema, 1,8 mln euro)
Florian Kainz (Rapid Wiedeń - Werder Brema, 3,5 mln euro)
Fallou Diagne (Stade Rennes - Werder Brema, 1,5 mln euro)
Jaroslav Drobny (HSV - Werder Brema, bez odstępnego)
Kevin Volland (TSG 1899 Hoffenheim - Bayer Leverkusen, 20 mln euro)
Julian Baumgartlinger (1. FC Mainz - Bayer Leverkusen, 4 mln euro)
Christoph Kramer (Bayer Leverkusen - Borussia Mönchengladbach, 15 mln euro)
Jannik Vestergaard (Werder Brema - Borussia Mönchengladbach, 12 mln euro)
Lászlo Bénes (MSK Zilina - Borussia Mönchengladbach, 2 mln euro)
Breel Embolo (FC Basel - Schalke 04 Gelsenkirchen, 27 mln euro)
Naldo (VfL Wolfsburg - Schalke 04 Gelsenkirchen, bez odstępnego)
Jhon Córdoba (Granada CF - 1. FC Mainz, 6,5 mln euro)
Jean-Philippe Gbamin (RC Lens - 1. FC Mainz, 5 mln euro)
Christian Clemens (Schalke 04 Gelsenkirchen - 1. FC Mainz, 2 mln euro)
Vedad Ibisević (VfB Stuttgart - Hertha Berlin, bez odstępnego)
Alfred Finnbogason (Real Sociedad - FC Augsburg, 4 mln euro)
Takashi Usami (Gamba Osaka - FC Augbsburg, 1 mln euro)
Yannick Gerhardt (1. FC Köeln - VfL Wolfsburg, 13 mln euro)
Josip Brekalo (Dinamo Zagrzeb - VfL Wolfsburg, 6 mln euro)
Daniel Didavi (VfB Stuttgart - VfL Wolfsburg, bez odstępnego)
Jeffrey Bruma (PSV Eindhoven - VfL Wolfsburg, 11,5 mln euro)
Marco Höger (Schalke 04 Gelsenkirchen - 1. FC Köln, 1,3 mln euro)
Artjoms Rudnevs (HSV - 1. FC Köln, bez odstępnego)
Konstantin Rausch (SV Darmstadt - 1. FC Köln, bez odstępnego)
Martin Hansen (ADO Den Haag - FC Ingolstadt, 0,95 mln euro)
Andrej Kramaric (Leicester City - TSG 1899 Hoffenheim, 10 mln euro)
Lukas Rupp (VfB Stuttgart - TSG 1899 Hoffenheim, 5 mln euro)
Sandro Wagner (SV Darmstadt - TSG 1899 Hoffenheim, 2, 8 mln euro)
Taleb Tawatha (Maccabi Hajfa - Eintracht Frankfurt, 1,2 mln euro)
Naby Keita (Red Bull Salzburg - Red Bull Lipsk, 15 mln euro)
Timo Werner (VfB Stuttgart - Red Bull Lipsk, 10 mln euro)

Serie A

W Italii na razie spokojnie. Wielcy z wyjątkiem Juventusu dopiero szykują wielkie zakupy, a tych mniejszych nie stać na wydawanie kilkudziesięciu milionów euro na nowych graczy. Stara Dama zakontraktowała już Daniego Alvesa oraz Medhiego Benatię i Miralema Pjanicia, którzy jeszcze niedawno grali razem w Romie, a wkrótce może dokonać transferu roku - jest ponoć bliski pozyskania Gonzalo Higuaina, króla strzelców poprzedniego sezonu Serie A.

Na uwagę zasługuje powrót do ojczyzny mającego za sobą udany występ podczas Euro 2016 Emanuele Giaccheriniego, który nie potrafił odnaleźć się w Anglii, a także ściągnięcie przez Milan Gianluki Lapaduli, najlepszego snajpera ostatniej odsłony Serie B. Rossoneri wzmocnieni chińskim kapitałem wkrótce powinni odważniej ruszyć na zakupy. Jeśli bowiem chcą powalczyć w kolejnym sezonie o coś więcej niż miejsce w środku tabeli, potrzebują wzmocnień we wszystkich formacjach.

Inny mediolański klub, Inter, na razie pieniędzmi nie szasta. 4 mln euro wydane na Cristiana Ansaldiego, który ostatni rok spędził w Genui na wypożyczeniu z Zenitu Sankt-Petersburg, to jedyny gotówkowy transfer. Canera Erkina i Évera Banegę udało się bowiem sprowadzić bez sumy odstępnego. Roberto Mancini dużo sobie obiecuje zwłaszcza po Argentyńczyku, mającym być głównym dyrygentem drużyny. Niestety, może się rozczarować. Banega to bowiem zawodnik chimeryczny, z dużymi wahaniami formy. Jeśli akurat będzie mu się chciało, Inter zyska kreatywnego pomocnika. Jeśli zaś nie, pieniądze wydane na pensje dla niego będą wyrzucone w błoto.

Ważnym wydarzeniem z punktu widzenia polskich kibiców jest przejście Bartłomieja Drągowskiego z Jagiellonii do Fiorentiny. 18-letni bramkarz z pewnością powalczy o miejsce między słupkami z Ciprianem Tatarusanu i wcale nie jest w tej rywalizacji bez szans. Viola pozyskała też Davide Astoriego, jednego z lepszych włoskich defensorów. Były gracz Cagliari w duecie z Gonzalo Rodriguezem może stworzyć duet stoperów, który będzie budził strach nawet w najlepszych napastnikach.

Cristian Ansaldi (Zenit Sankt Petersburg - Inter Mediolan, 4 mln euro)
Éver Banega (Sevilla FC - Inter Mediolan, bez odstępnego)
Caner Erkin (Fenerbahce Stambuł - Inter Mediolan, bez odstępnego)
Emanuele Giaccherini (Sunderland AFC - SSC Napoli)
Lorenzo Tonelli (Empoli FC - SSC Napoli, 10 mln euro)
Gerson (Fluminese - AS Roma, 16,6 mln euro)
Allison (Internacional Porto Alegre - AS Roma, 8 mln euro)
Medhi Benatia (Bayern Monachium - Juventus Turyn, wypożyczenie)
Miralem Pjanić (AS Roma - Juventus Turyn, 32 mln euro)
Daniel Alves (FC Barcelona - Juventus Turyn, bez odstępnego)
Gianluca Lapadula (Delfino Pescara - AC Milan, 9 mln euro)
Leonel Vangioni (River Plate - AC Milan, bez odstępnego)
Juan Jesus (Inter Mediolan - AS Roma, wypożyczenie)
Alberto Gilardino (US Palermo - Empoli FC, bez odstępnego)
Matheus Pereira (Corinthians - Empoli FC, bez odstępnego)
Manuel Pasqual (ACF Fiorentina - Empoli FC, bez odstępnego)
Davide Astori (Cagliari - ACF Fiorentina, 3,5 mln euro)
Bartłomiej Drągowski (Jagiellonia Białystok - ACF Fiorentina, 3,2 mln euro)
Kevin Diks (Vitesse Arnhem - ACF Fiorentina, 2,8 mln euro)
Alberto Paloschi (Swansea City - Atalanta Bergamo, 6 mln euro)
Luca Rizzo (Sampdoria Genua - Bologna, 6 mln euro)
Ladislav Krejci (Sparta Praga - Bologna, 4 mln euro)
Godfred Donsah (Cagliari - Bologna, 5 mln euro)
Simone Padoin (Juventus Turyn - Cagliari, 0,6 mln euro)
Bruno Alves (Fenerbahce Stambuł - Cagliari, bez odstępnego)
Artur Ionita (Hellas Werona - Cagliari, 4,5 mln euro)
Paul-José Mpoku (Standard Liege - Chievo Werona, 4 mln euro)
Stefano Sorrentino (US Palermo - Chievo Werona, bez odstępnego)
Aleksandar Tonev (Frosinone - Crotone, bez odstępnego)
Diego Laxalt (Inter Mediolan - FC Genoa, 2,3 mln euro)
Ewandro (Sao Paulo - Udinese Calcio, 3 mln euro)

Inne ciekawe transfery

Chińczycy konsekwentnie, za wielkie pieniądze budują wizerunek swojej ligi. Tym razem skusili Hulka, który nie ma ambicji, by spróbować sił w naprawdę silnej lidze, oraz mającego za sobą bardzo udany sezon w Premier League Graziano Pellè. Włoch będzie w Shandon Luneng zgarniał 16 mln euro rocznie, co czyni go siódmym najlepiej zarabiającym piłkarzem globu! Jestem pewny, że tego lata do chińskiej ligi przeniosą się kolejni bardzo dobrzy gracze, znani z występów w Premier League, Primera Division czy Serie A.

Ciekawych transakcji dokonali szefowie PSG, choć innych niż do tego przyzwyczaili. Grzegorz Krychowiak jest drogi, dobry, ale nie tak galaktyczny jak gracze ściągani przez klub z Paryża w poprzednich okienkach. Przyjście Polaka sprawi, że rywalizacja w środkowej linii PSG będzie niesamowita. Wydaje się jednak, że z drużyny odejdzie ktoś z trójki: Thiago Motta, Blaise Matuidi, Marco Verratti. Najwięcej chętnych jest na tego ostatniego, o którego pytały zarówno Real Madryt, jak i FC Barcelona.

Szefowie Monaco doszli do wniosku, że jeśli chcą na stałe zadomowić się w czołówce Ligue 1 i europejskich pucharach, muszą zainwestować więcej pieniędzy w drużynę. Zakupy Kamila Glika, Morgana de Sanctisa i Djibrila Sidibé to sygnał, że czasy zaciskania pasa w klubie z księstwa się skończyły.

W poprzednim sezonie w Ligue 1 grał tylko jeden Polak - Kamil Grosicki. Teraz Biało-Czerwonych będzie co najmniej czterech. Nowym graczem Lyonu został bowiem Maciej Rybus. Być może wkrótce dołączy do nich Artur Jędrzejczyk, którego bardzo chciałoby mieć u siebie Bordeaux.

Hulk (Zenit Sankt Petersburg - Szanghaj SIPG, 55,8 mln euro)
Grzegorz Krychowiak (Sevilla FC - Paris Saint-Germain, 33,6 mln euro)
Giovani Lo Celso (CA Rosario - Paris Saint-Germain, 10 mln euro)
Hatem Ben Arfa (OGC Nice - Paris Saint-Germain, bez odstępnego)
Thomas Meunier (FC Brugge - Paris Saint-Germain, 7 mln euro)
Benjamin Mendy (Olympique Marsylia - AS Monaco, 13 mln euro)
Morgan De Sanctis (AS Roma - AS Monaco, bez odstępnego)
Kamil Glik (Torino FC - AS Monaco, 11 mln euro)
Djibril Sidibé (OSC Lille - AS Monaco, 15 mln euro)
Maciej Rybus (Terek Grozny - Olympique Lyon, bez odstępnego)
Nicolas N'Koulou (Olympique Marsylia - Olympique Lyon, bez odstępnego)
Emmanuel Mammana (River Plate - Olympique Lyon, 7,5 mln euro)
Jérémy Toulalan (AS Monaco - Girondins Bordeaux, bez odstępnego)
Graziano Pellè (Southampton FC - Shandong Luneng, 15,25 mln euro)
Gregory van der Wiel (Paris Saint-Germain - Fenerbahce Stambuł, bez odstępnego)
Tomas Hubocan (Dynamo Moskwa - Olympique Marsylia, bez odstępnego)
Fernando (Sampdoria Genua - Spartak Moskwa, 13 mln euro)
Seydou Doumbia (AS Roma - FC Basel, wypożyczenie)
Martin Skrtel (Liverpool FC - Fenerbahce Stambuł, 6 mln euro)
Roman Neustädter (Schalke 04 Gelsenkirchen - Fenerbahce Stambuł, bez odstępnego)
Dwight Gayle (Crystal Palace - Newcastle United, 13 mln euro)
Matt Ritchie (AFC Bournemouth - Newcastle United, 12 mln euro)
Alex Telles (Galatasaray Stambuł - FC Porto, 6,5 mln euro)
Maxime Lestienne (Al-Arabi - Rubin Kazań, 10 mln euro
Carlos Zambrano (Eintracht Frankfurt - Rubin Kazań, 3,5 mln euro)